Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/models/item.php on line 763

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 14 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 212

Warning: preg_replace(): Compilation failed: invalid range in character class at offset 4 in /autoinstalator/joomla15/components/com_k2/views/item/view.html.php on line 213

#3 Nocny pszczelarz w krainie trolli


Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /autoinstalator/joomla15/templates/jsn_educare_pro/html/com_k2/templates/programs/item.php on line 56
Gru 21, 2018 8696razy
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

#3 - Nocny pszczelarz w jaskini trolli

Sobótka Metropolis
godzina 17:31
21 sekund

Rozglądał się nerwowo po pokoju, jakby szukał spokoju ukrytego gdzieś w kącie. Lampka zapalona na komodzie migotała delikatnym,  zimnym, błękitnym światłem i oświetlała policzek jego królowej drzemiącej obok. Zawiesił na niej wzrok na chwilę i pogłaskał delikatne kręcone blond włosy.
Muszą być dłuższe
- powiedział sobie w głowie.
Spojrzał na zegarek i wiedział że ma jeszcze trochę czasu, lecz i tak przeczuwał że dziś wieczorem może pójść coś nie tak, jakby chciał. Dziś wyznaczył sobie ciężki temat. Śliski i cuchnący temat, jak roczne zbuki rozbite na głowie pierwszoklasisty podczas ceremonii kocenia w szkole średniej.
Blee. Dobrze że wspomnienia nie śmierdzą - mruknął pod nosem.
Ruszył ciężki tyłek z wyra i zaczął się szykować. 

Kuchnia nocnego pszczelarza

Zdecydowanym krokiem ruszył na dolne piętro. Drewniane schody skrzypiały, lecz lubił ten dźwięk i ich ciepło pod stopami. Na parterze czekał już ich prywatny alarm. Młoda suka, imieniem Rozi. Rozdarta bestia, która lubi budzić domowników o 5 rano, obwieszczając światu, że już nie śpi i jest gotowa wybiec przed dom na poranną toaletę.

No suczysko, przynieś zabawkę - odezwał się do niej, a ona z radością pobiegła po zabawkę. Pomimo tego że był dla niej surowy, podziwiał ją za to że o każdej porze dnia i nocy z radością witała się ze wszystkimi.

Rzucił jej zabawkę, a ona pobiegła w podskokach, jakby goniła za kilogramem golonki.

Uśmiechnął się na ten widok i wszedł do kuchni. Był już po obiedzie, więc trzeba było się jeszcze wzmocnić. Nocny pszczelarz podszedł do blatu i z półeczki na słoikiem miodu zdjął, małą, 120 ml ciemną buteleczkę z kroplomierzem. Obrócił się na pięcie i z szafki wyjął 50 ml kieliszek z płaskim dnem. Otworzył buteleczkę i zaczął wlewać, kropelka po kropelce, bursztynowy płyn do kielona. Wiedział że jak to wypije poczuje się jak jeden z jego ulubionych postaci fantasy, Wiesiek zwany łowcą potworów. Zacisnął usta, przymrużył powieki i się przemógł. Podniósł szkło do ust i wypił. I się zaczęło.

Na wszystkie trutnie świata - syknął przez zęby.

Ostry, żywiczny smak rozlał mu się w ustach. Nalewka z propolisu odebrała mu dech na dwie sekundy, lecz szybko doszedł do siebie. Czuł jak ekstrakt z kitu pszczelego razem z alkoholem docierają do komórek w całym ciele, ale tak naprawdę czekał na jedno uczucie, które pojawiło się po chwili. Jakby delikatny prąd przeszedł przez korę mózgową, uruchamiając uśpione dotąd zmysły. Wiedział że, związki zawarte w tym produkcie, dorwały się do dupy bakteriom i wirusom, które krążyły w każdym ludzkim organizmie, a zmysły czucia informowały o zmianach w ciele. Nadchodziło coś jeszcze. Tego się obawiał.

Blee - odbiło mu się właśnie kotletem mielonym i ogórkiem kiszonym. Żołądek zaczął pracować.

Organizm się przystosowywał. Mógł ruszać to jaskini trolli.

Droga Cierpienia

Zszedł do piwnicy i złapał za swojego stalowego rumaka. Czerwony szerszeń czekał grzecznie  na swojego jeźdźca. Na plecy zarzucił plecak z ekwipunkiem, założył kask na głowę, włożył czarne rękawice, cofnął pomiędzy bałaganem w piwnicy i ruszył do wyjścia z garażu. Jedną ręką otworzył bramę garażową, a zaraz potem zgasił światło za sobą. 
Na dworze, jak to bywało zimą, powietrze było gęste od zapachów unoszących się z kominów, a w oknach widać było kontury ludzi schowanymi za zaciągniętymi roletami. Wieczór w tym mieście zawsze był taki sami. Niewiele osób decydowało się na wyjście na dwór. Nie ze względu na to że było zimno czy coś, lecz dlatego że tryb "jestem zmęczony i mam wszystko w życi" było popularnym sposobem spędzania wieczorów.
Odpalił tylne światło, które zaczęło pracę, migając co chwilę mocnym czerwonym światłem. Przełożył nogę przez ramę i ruszył w drogę.

Latarnie na jego drodze oświetlały mu delikatnie ścieżkę, lecz postanowił się zatrzymać przy cmentarzu i włączyć przednie światło. Kątem oka wychwycił ruch na cmentarzu. Wiedział że coś się kroi. To hieny cmentarne zaczynały swoje nocne łowy. Za dnia dorośli ludzie i wzorowi obywatele, nocą zjawiali się na cmentarzach i szukali łupów. W marketowych reklamówkach stwory chowały wszelkie towary jakie znalazły na i przy grobach. Świeże kwiaty, nowo odpalone świece czy konewki do podlewania kwiatów, nikt jednak nie wiedział po co tym stworom te bzdurne rzeczy. Gdzieś w ciemnościach słychać było jak te wieczorne bestie walczą między sobą o jakąś zdobycz. Świdrujące piski dobiegły jego uszu i postanowił ruszyć dalej. Nie zapalił jednak przedniego światła. Nie chciał zwracać na siebie uwagi. W końcu był nocnym pszczelarzem, gościem od dziwnych nocnych deali i tępicielem rzeczy dziwnych, o których nikt nie przypuszczał.

Pazerne łajzy - syknął w stronę hieny cmentarnej, która właśnie dała znać światu, że zdobyła jakiś łup i była górą na inną hieną. 

Sunął powoli na czerwonym szerszeniu. Przed rysowała się nim droga cierpienia, czyli podjazd pod górę, które prowadziła w stronę jaskiń troli. Cisnął do przodu ile sił w nogach. W duchu przeklinał sam siebie, że nie dbał o siebie bardziej i pomimo tego że jechał równo, jednym tempem, chciałby jechać szybciej, bo już w myślach planował jak wystartuje w jakimś nocnym wyścigu po lesie. 

Hmmm. Może zorganizować taki wyścig po lesie z innymi. Może i - zamilkł w myślach, bo nagle po drugiej stronie drogi pojawił się biegacz. Wyprzedził pszczelarza bez najmniejszego problemu. Biegł z lekkością leśnej driady, jakby był sam na świecie i liczyło się tylko dobiegnięcie do celu. Nocny pszczelarz westchnął głęboko, na widok wyprzedającego go biegacza,  

No zajebiście, brakuje mi jeszcze tylko żeby wyprzedził mnie kaczor na komarku. 

Gdy dojeżdżał do końca drogi asfaltowej, po jego prawej stronie, pojawiło się,  zasnute w mgle lokalne schronisko. Gdzieś w oknie na piętrze majaczyło światło, a pobliskie drzewa schylały swoje korony, smagane wiatrem. Nie posiadały już liści, bo była już zima, a porywiste wiatry zdarzały się tu coraz częściej. Na ziemi leżał jeszcze gdzieniegdzie śnieg który pojawił się szybciej w tym roku.

Robiło sie późno.

Godzina 21:13 Ślężański las. Temperatura -5 stopni 

Gdy mijał schronisko zdawało mu się że coś jest nie tak. Ciemność zapadła już wszędzie. Gwiazdy chowały się za chmurami, a księżyc zapodział się chyba po drugiej stronie nocnego nieba, jednym słowem było ciemno jak wiecie gdzie. Wiedział że noc nie będzie należała do krótkich i przyjemnych. Czerwonego szerszenia zostawił przypiętego do drzewa, mocną stalową linką i modlił się żeby nikt go nie zauważył, pomimo panujących ciemności.
,Teraz musiał się skradać i żeby było weselej czekała go wędrówka do góry. Zdjął plecak z pleców, wyciągnął mały szklany kieliszek, który mógł powieść sobie na szyi. Z głębi wyciągnął jeszcze małą buteleczkę z nalewką propolisową i znowu sobie polał. Tak jak ostatnio, ostry żywiczny smak rozlał się po ciele, dostarczając na początku mocnych wrażeń, a potem budząc niezwykłe moce ukryte w ekstrakcie z propolisu. Niewiele osób wiedziało, jak go stosować, a jeszcze mniej osób znała moce tego specyfiku. Nocny pszczelarz wiedział, że właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne zawarte tym magicznym napoju działają cuda. Schował małą buteleczkę do kieszeni, a z plecaka wyciągnął jeszcze mały 40 ml słoiczek z miodem. Pogmerał jeszcze w plecaku w poszukiwaniu łyżki, lecz nie mógł jej namierzyć.

Na zgnilca złośliwego i inne dziadostwo - mruknął i zanurzył chłodny palec w słoiku z miodem.

Wiedział, że tak nie nabiera się miodu, bo może się zepsuć i zarazić bakteriami, ale teraz potrzebował energii. Wciągnął więc to co udało mu się nabrać, zakręcił słoik, chowając go do plecaka.
Skradał się powoli, pomiędzy drzewami przypominającymi upiorne postacie zastygłe wieki temu w drzewie. Gdy maszerował do przodu myślał już o tym co będzie gdy dotrze do trolli. Co im powie, jak ich zobaczy. Nie był ulubieńcem w tych stronach, ale znajomość z trollami mogła kiedyś być przydatna. Ich wielkie łby były całkowicie łyse, a nosy, którymi były w stanie wywąchać każdy interes, były koloru zielonego , a wyrastające z nich długie na 10 cm włosy, przypominały nieskoszony od 2 miesięcy trawnik. Te paskudne stworzenia mieszkały, przyczajone w górskich jaskiniach. Ich świat nie był dostępny dla zwykłych ludzi. Żeby wkroczyć do ich jaskini, trzeba było mieć łącznika. Kogoś z zewnątrz, kto wprowadzi do jaskini i ochroni przez złym spojrzeniem tych paskudnych stworzeń. Na szczęście on kogoś takiego miał. Małego gnoma jaskiniowego, jednego z pomocników trolli, który pracował przy czyszczeniu latryn. 

   

Szczyt Anielskiej góry - okolice jaskini trolli. Temperatura jak na dworcu w kieleckim

Skryty między skałami czekał na szczycie góry. Okoliczni mieszkańcy nazywali ją Anielską Góra, inni Gozdnicą, Dla niego była pełną tajemnic górą. Pomimo tego że nie była ona wysoka, to właśnie ta niepozorność sprawiła, że w jej jaskiniach zagnieździły się trolle. Od tego czasu okolica zaczęła się psuć. Z lasu zaczęła znikać dzika zwierzyna, a lokalna roślinność coraz bardziej cierpiała. Społeczeństwo nieświadome zagrożenia żyło w najlepsze, zakochane w tworzoksiążkach czy innych cudach.

Minęło sporo czasu zanim umówiony gnom pojawił się na miejscu. Nocny pszczelarz zdążył już mocno przemarznąć i w duszy przeklinał ten przenikliwy mróz. Gnom, jak na gnoma przystało nie był zbyt wylewny. Rozglądał się nerwowo, czy nie widać w okolicy jeszcze kogoś kto mógłby ich podsłuchiwać. Gdy nabrał już pewności, wyciągnął długą 4 palczastą dłoń i rzekł przez zęby, wydychać nieciekawą woń z gęby.

Łowar, jesł ?

Nocny pszczelarz skinął głową i z plecaka wyjął butelkę soku malinowego. Podał go gnomowi, a ten otworzył butelkę i łykął. Upił tylko trochę zaraz zakręcając butelkę.

Pouj 22

Kiwnął głową i wskazał palcem wejście do jaskini, które było schowane za warstwą ciężkich gałęzi. Gnom został na zewnątrz, zapewne oddając się rozkoszy konsumowania soku malinowego, a nocny pszczelarz przeciskając się między gałąziami znikł w jaskini. I zdziwił się.

W jaskini na ścianach wisiały lampy, tląc się ciepłym czerwonym światłem. Korytarze wydrążone w jaskini wyglądały jakby były tu od zawsze. Na ścianach wisiały dziwne tablice, zapisane w języku trolli. Na części z nich wisiały mapy okolicy z zaznaczonymi punktami. W oddali słychać było głębokie basowe odgłosy. Dookoła panował zapach siarki i wyczuwalna była wilgoć w powietrzu. Oprócz lamp na ścianach zawsze dziwiło go coś jeszcze. Drzwi. W jaskini w której mieszkały trolle, każdy miał swoje pomieszczenie, pokój w którym przyjmowali "petentów".

Gdzie ten cholerny numer 22?  - przeszedł jeszcze parę metrów i zaraz za rogiem zobaczył chowającą się w mroku postać. Wolał nie widzieć kto to. Poszedł dalej, czując czyjś oddech na plecach. Gdy dotarł do numeru 22, drzwi pokoju odtworzyły się z hukiem.

Czego tu? Zgubił się, czy szuka czego? - warknął głos z pokoju 22.

Pszczelarz przełknął ślinę i wszedł do środka. To było biuro zarządu trolli. Wszedł w paszczę lwa. Za biurkiem siedziały 3 wielkie trolle. Czy były to trolice czy trolle nie wiedział. Każde z nich było jednakowo paskudne.  Zapadnięte oczy i fałszywe uśmiechy. Na ścianach wisiały głowy zwierząt. Jedną stronę ściany zdobiły głowy jeleni i dzików, na które padały cienie wypchanych ptaków z przeciwległej strony.

Ktoś ty i czego tu chciał - zapytał troll grubym głosem, pokazując przy okazji braki w uzębieniu. - No gadaj ludziu, bo niedługo pora karmienia, a koleżanki głodne.

Nocny pszczelarz uśmiechnął się pogardliwie i położył plecak na stole przed trollem. Sprawnym ruchem otworzył go i wyjął ze środka duży słoik miodu. Postawił go przed nosem trolla. Paskudna bestia patrzyła na słoik w milczeniu. jakby nie rozumiejąc o czym mówi nocny pszczelarz. Nastała chwila milczenia. 

Możemy udawać że to, nie Wy odpowiadacie na za wypuszczenie kornika drukarza do tego lasu - zaczął stanowczym głosem nocny pszczelarz - co doprowadziło wycięcia części lasu, pod którym są wasze siedziby, ale na sprowadzenie obcego miodu na ten teren na to się nie zgodzę.
Troll podniósł głowę i wziął słoik do ręki. Przechylił go lekko w bok, a substancja w środku powoli zaczęła się przelewać na bok. Kolor miodu wpadał w barwę złota, a etykieta na nim mówiła że ponoć jest miodem lipowy.
To miód lipowy - rzekł sucho choć spokojnie troll.
Miód? A może to słoik kisielu z żurawiną, albo stado pędzących baranów w smutne jesienne popołudnie. Nie? Więc może cnota cycatej panny z rybą utracona nad czarną wodą? No paskudny trollu powiedz mi co to jest?  Widzisz jak trzęsę się z ciekawości? - warknął głośno i stanowczo nocny pszczelarz, wyjmując z kieszeni schowaną wcześniej buteleczkę esencji propolisowej.  Masz minutę na wytłumaczenie, a później wyleje Ci to na twarz.
Skąd wiesz że to fałszywy miód i że pochodzi od nas?  - skomentował troll ze spokojem, nic nie robią sobie z pretensji człowieka.
Bo robotę trolla rozpoznam odrazu. Druga rzecz - pszczelarz sięgnął znowu do plecaka i wyjął pudełko zapałek. Wyrwał trollowi miód z ręki. Otworzył słoik i zanurzył w nim zapałkę. Pochylił się w stronę trolla i przyłożył zapałkę do draski na pudełku i spróbował odpalić. Spróbował parę razy, lecz zapałka nie myślała się zapalić.
To się nazywa test zapałki - warknął pszczelarz - zapałka zanurzona w prawdziwym, nierozwodnionym miodzie, powinna się zapalić.

Wrrr wrrrr - troll zaśmiał się w swoim stylu - Ot i dziś odkrywania wielkich tajemnic tego świata! I co jeszcze? Zaraz jeszcze dowiem się że wśród ludzi nie ma trolli? - Oczy trolla lekko się przymknęły, a dłonie delikatnie się zacisnęły - A teraz znikaj słaby człowieczku, zanim stracę cierpliwość.

Nocny pszczelarz wiedział, że stąpa po cienkim i kruchym lodzie. Jeszcze parę słów, a ten cienki lód pęknie i grzeczne dotąd trolle, pokażą swoją prawdziwą naturę. Kończył mu się czas. Przekazał trollom to co chciał. Teraz już wiedziały że ich niecne czyny ktoś widzi. Co z tym zrobią, czas pokaże. Schował zapałki i założył plecaka na plecy. Nie pożegnał się, po prostu wyszedł. Gdy wychodził z jaskini za jego plecami słychać było głośny rechot trolla z pokoju 22. 
Na dworze nie było już śladu po gnomie, więc postanowił ruszyć w dół, w kierunku miejsca gdzie zostawił czerwonego szerszenia. Czekał na niego grzecznie w nietkniętym stanie. Gdy mijał duży parking, w oczy rzucił mu się dziwnie sprężynujący samochód z zaparowanymi szybami. 

Było już późno, niczego nieświadomi ludzi szli spać, nie wiedząc że na rynku pojawił się trefny towar. Ale czy na pewno o tym nie wiedzieli?    
  

Ostatnio zmieniany niedziela, 30 grudzień 2018 22:31
Więcej w tej kategorii: « #2 Zapach Laboratorium

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

9 komentarzy

Edukacja
Lekcja o pszczołach dla dorosłych - Wrocław 2019

Warsztaty pszczelarskie dla dorosłych - Wrocław 2019 Mega klimat z super ekipą!

Read more
Mali pszczelarze z Walimia

WALIM 16.05.2019 Warsztaty pszczelarskie małych pszczelarzy z Walimia Explore more 01 Walim 

Read more
Warsztaty pszczelarskie dla dzieci w Szczawnie Zdrój

Warsztaty w Szczawnie Zdrój Pierwszymi warsztatami jakie mieliśmy okazję przeprowadzić w tym roku był warsztaty na Jarmarku Wielkanocnym w

Read more
Bzykająca przyczepka edukuje 2.0 - Podsumowanie

Bzykająca przyczepka edukuje 2.0 - Podsumowanie   Co z tym projektem? Czemu się nie udał? Jest to jedno z pytań które zadaje sobie

Read more
Bzykająca przyczepka - edukuje 2.0

Witaj ponownie. Skoro  trafiłeś tutaj, to oznacza, że możemy się już znać. Jest to nasza 3 zbiórka na portalu "Polak

Read more
VIII Warsztaty "Bzykająca przyczepka edukuje" - X Festiwal rzemiosł

VIII Warsztaty "Bzykająca przyczepka edukuje" - X Festiwal Rzemiosł i produktu lokalnego - Sobótka 18.12.2016 Już trzeci raz mieliśmy okazję zawitać

Read more
VI warsztaty pszczelarskie - Dożynki w Strzelcach 28.08.2016

IV warsztaty pszczelarskie w ramach projektu - "Bzykająca przyczepka Edukuje" - Dożynki Strzelce 28 sierpnia 2016 Dawno dawno temu w odległej

Read more
Bzykająca przyczepka edukuje - V warsztaty pszczelarskie dla dzieci

Bzykająca przyczepka edukuje - V warsztaty pszczelarskie dla dzieci Piąte już warsztaty pszczelarskie dla dzieci, w ramach akcji "Bzykająca przyczepka edukuje"

Read more
IV warsztaty pszczelarskie dla dzieci - czyli Bzykająca przyczepka edukuje w Zielonym Wzgórzu

IV warsztaty pszczelarskie dla dzieci - czyli Bzykająca przyczepka edukuje w Zielonym Wzgórzu Kolejne warsztaty pszczelarskie które miałem zaszczyt poprowadzić dla

Read more

NASZĄ MISJĄ JEST EDUKACJA I OCHRONA ZAPYLACZY

Template by JoomlaShine